Muzyka

sobota, 21 czerwca 2014

Ogólne przedstawienie postaci

Tutaj chciałabym wstawić kilka zdjęć postaci. Pomyślałam, że będą wprost idealnie pasować. :)




 Tutaj mamy Zuzię :)
Nie wiedziałam dokładnie jaki charakter jej nadać, myślę, że typ wrażliwej delikatnej, aczkolwiek zadziornej dziewczyny idealnie pasuje :) 

Data ur.: 25 Grudnia 1994
Wzrost: Waha się miedzy 170-175.
Ulubiona piosenka: Lana Del Rey- Young and Beautiful
Ulubiona potrawa: Spaghetti Bolonese
Styl ubierania się: Zależy od nastroju.
Ciekawostka: Jej włosy mają kolor brązowy z odcieniem rudego Ehhh.







           Nasz kochany zaspaniec XD
Taki nieogar 





*****************************************************************



Mamy naszego Mateuszka.(Ciasteczko OMG)
Szczerze z nim mam problem bo jego to trudno wykreować. Jest miły i czuły ale to upierdliwiec, więc się nie odczepi. (Walcz o Zuze walcz XD)

Data ur. 13 Stycznia 1994
Wzrost: waha się między 190-195 cm (taki wielki wow wow)
Ulubiona piosenka: Serge Devant- Addictet to Love.
Ulubiona potrawa: Pierogi Ruskie.
Styl ubierania się: Hybryda emo i hipstera.
Ciekawostka: Jara fajki, Bad boy z niego choć tak naprawdę płacze jak widzi małe kotki, co nie mają babci (Ale cicho to sekret)











Zasmradza Zuzi chatę dymem papierosowym! (trzeba będzie do niego wysyłać ulotki o raku płuc i żółtych zębach XDD)




*****************************************************************

Postaram się narysować ich jakoś (takie kulfony wyjdo pewnie XDDD) i wstawię :)


Jeżeli macie do mnie jakieś pytania na temat postaci czy ogólnego zarysu fabuły to pisać :)

*****************************************************************

Leśne Spotkanie cz.2 "Nocne Wyznania"

-Jutro zjemy wspólny obiad, posprzątaj w pokoju.- Powiedziała mama.
Mój umysł spowiły najciemniejsze scenariusze, a jak Mateusz zostanie tu na noc?!?!!?
-Cholera, cholera, cholera!- Klęłam w myślach.
-Naprawdę? Cieszę się, nie mogę się doczekać! Dawno ich nie widzieliśmy!- Powiedziałam ze sztucznym entuzjazmem. Ta niech myślą, że się ciesze. Odwróciłam się w stronę schodów i poczłapałam nimi na górę.
-Przegrałam życie nie ma co.-Pomyślałam.
Ułożyłam się wygodnie na łóżku, słuchałam muzyki. Poczułam przytłaczającą falę senności. Poddałam się jej.
  Wybudzona otworzyłam oczy, spojrzałam na zegarek, 4.40, serio? Wstałam aby podejść do toalety. Przetarłam oczy i weszłam do pomieszczenia. Zapaliłam światło. Przejrzałam się w lustrze.
-Wyglądam jak straszydło.- Powiedziałam do własnego odbicia.
-No, faktycznie.- Odpowiedział ktoś, stojący przy futrynie.
Odwróciłam głowę w stronę czarnej postaci. Wzięłam mydelniczkę do ręki i wycelowałam nią w zbliżającą się osobę. Twarz chłopaka rozświetliła lampka nad lustrem, poznałam go.
Mateusz.
-Co ty tu robisz? Idiota!- Rzuciłam i odeszłam w stronę swojego pokoju.
Chłopak złapał mnie w pasie i wziął na ręce. Zaczęłam się wyrywać.
-Nie miotaj się tak.- Powiedział ze stoickim spokojem, aż mi to nie pasowało.
-To mnie puść! Moi rodzice wiedzą, że tu jesteś?- Zapytałam.
Mateusz się zatrzymał i opuścił na ziemie, przytulił mnie mocno aczkolwiek, nie brutalnie. Był o wiele wyższy co wprawiło, że i tak mnie podniósł żeby się nie schylać.
-Twoja mama sama mnie wpuściła.- Wyszeptał mi do ucha, przygryzając je lekko.
Moje policzki spowił szkarłatny rumieniec. Zadrżałam jak dmuchnął mi lekko w ucho.
-C-co ty robisz?- Spytałam czując jak przysuwa usta do mojej szyi.
-To zabawa pt. " Ile Zuzia wytrzyma, póki nie wybuchnie?"- Powiedział.
-Nie podoba mi się ta zabawa.- Prychnęłam odpychając się od niego.
Mateusz przerzucił mnie przez bark i zaprowadził do mojego pokoju. Usiadł na moim łóżku, kładąc mnie na swoich kolanach.
-Jesteś śpiąca?- Spytał kładąc swoją głowę na moim ramieniu. Dmuchał mi w szyję co doprowadzało mnie do szaleństwa.
-Tak. Trochę...- Powiedziałam.
Chłopak położył się na plecach ciężko wzdychając. Była to dość dziwna pozycja, siedziałam mu okrakiem na biodrach. Nie wiedziałam czy się przytulić czy zejść z niego. Czułam jak rozsądek walczy z uczuciami. Niestety, rozsądek przegrał. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową a on odwzajemnił uścisk. Wdychałam głęboko jego cudowny zapach. Nie zmienił się, jak zwykle otulała go woń lasu, cytryny i czegoś podobnego do paliwa. 
-Możesz spać jak chcesz, nie planuje powtórki z lasu no chyba, że chcesz.- Powiedział Mateusz.
Chciałam żeby ta chwila trwała dłużej. Całkowicie zignorowałam jego słowa i wtuliłam się mocniej. W głowie miałam jedną wielką retrospekcje za czasów gimnazjum. To był najcudowniejszy czas w moim życiu, co prawda zawsze byłam z Mateuszem, ale w tym okresie nasze stosunki się pogłębiły, DOSŁOWNIE...
-M-mogę uważać ten uścisk za zgodę?- Spytał niepewnie chłopak.
-U-uhm, to trochę za szyb...
Nagle Mateusz przewrócił mnie na łóżko, tak, że ja byłam na dole. Wpił się ustami w moją szyję. Jęknęłam cicho czując ogarniające mnie podniecenie.
-Uh, huh, n-nie mogę j-już. P-przestań.- Wydukałam.
Chłopak odczepił się od mojej biednej szyi. Czułam jak na twarz wpływa mi rumieniec, zapewne cała spuchłam.
-Chociaż jest ciemno, to wiem, że się rumienisz.- Powiedział.
Mimowolnie się uśmiechnęłam, zawsze sprawiał, że chociaż byłam zakłopotana to się uśmiechałam.
-Tak bardzo cię kocham.- Wyszeptał kładąc się obok mnie.
-Ja też cie kochałam.- Odpowiedziałam uśmiechając się.
-Jak to "kochałaś"?- Zapytał.
Pocałowałam go w czoło i usiadłam obok niego.
-To co między nami było... To już koniec, jeśli mi pozwolisz to położę się już, a ty idź spać do gościnnego.- Powiedziałam odwracając wzrok.
Mateusz wstał i podszedł do drzwi.
-Jak chcesz, ale ja się nie poddam.- Powiedział na odchodnym, po czym wyszedł.
Opadłam na łóżko wzdychając. Łzy cisnęły mi się do oczu, napływały gwałtownie po czym spływały po policzkach zostawiając lśniące smugi. Tak bardzo go kochałam. Próbując pozbyć się samotności i smutku włączyłam muzykę. Nałożyłam słuchawki na głowę i usiadłam opierając się o ścianę. Słuchałam piosenki Lany Del Rey- Young and Beautifull,
bardzo lubiłam tą piosenkę. Wsłuchałam się w słowa i zaczęłam nucić.
- Will you still love me, when I got nothing, but my aching soul? I know you will...
Fala snu owładnęła mną, bujałam się w rytm muzyki czując coraz większą ulgę. Po kolejnej zwrotce poddałam się zmęczeniu i padłam na poduszkę zasypiając. Sen nadszedł zbyt szybko i zdecydowanie za szybko odszedł. Zbudził mnie budzik równo o 9.45. Wstałam i ziewnęłam przeciągle. Poczłapałam na dół po schodach, modląc się aby Mateusza już nie było.
-Witaj kochanie.- Rzuciła mama i wyszła z domu.
-Tak... Witaj się ze mną jak wychodzisz, pewnie. Gratki, mama gratki.- Burknęłam pod nosem.
-Coś ty taka wredna z rana, Karotko?- Usłyszałam głos przy stole.
-Co ty tu jeszcze robisz? Nie masz własnego domu?!- Syknęłam w jego stronę i podeszłam do lodówki.
Ku mojemu zdziwieniu lodówka świeciła pustkami, jedyne co w niej było to karteczka z napisem "Nie zdążyłam zrobić zakupów, masz 100 złotych w puzderku, kup coś. Mama <3"
-To mama dowaliłaś teraz...- Wymamrotałam  pod nosem i zwróciłam się ku górze.
-Gdzie się wybierasz Zuzanno?- Spytał Mateusz jak moja nauczycielka z malarstwa.
Wszyscy nazywali ją Haleroza, chociaż nie wiem skąd to się wzięło.
-Idę do sklepu kupić żarcie by przetrwać a tobie radziłabym wrócenie do domu.- Rzuciłam w stronę chłopaka i poszłam na górę.
Zapowiadało się na słoneczny dzień, więc ubrałam krótkie czarne spodenki z wysokim stanem i t-shirt z zespołem Nirvana. Włożyłam bluzkę w spodenki i ubrałam trampki, jakieś czarne, stare, wytarte, niskie trampki. Włosy upięłam w wysokiego kitka i pociągnęłam rzęsy lekko tuszem. Zeszłam na dół aby umyć zęby, już wchodziłam do łazienki, gdy coś mnie zatrzymało.
-Masz jakaś szczoteczkę do zębów chciałbym je umyć.- Powiedział Mateusz opierając się o filar. 
-Jeszcze tu jesteś?- Spytałam zirytowana.- Są szczoteczki ale dla ciebie nie ma żadnej, idź już.
-Twoja mama powiedziała, że mam z tobą zostać do jej powrotu.- Powiedział z zawadiackim uśmiecham chłopak.
-Zaklinam cię matko!!!!- Wrzasnęłam mentalnie.
Sama myśl o tym, że mam z nim siedzieć do godziny 20 w domu nie uśmiechała mi się zbytnio.
-Powiem, że musiałeś wracać.- Co on sobie wyobraża w ogóle?!
-Naprawdę nie opuścisz mi ślicznotko?- Zapytał Mateusz, podchodząc do mnie i chwytając mnie za rękę.
-Cholera... Niech ciężka cholera go weźmie!!!!!- Kolejny mentalny krzyk.
-Jaki chcesz kolor szczoteczki, niebieski czy zielony?- Spytałam.

*********************************************************************************************

I to już wszystko :)


  Rozdział 1


czwartek, 19 czerwca 2014

Leśne spotkanie cz.1 "Nieznajomy"


-Zaraz zacznie padać! - Krzyknęła.- Wracaj!
-Spokojnie dam sobie radę Mamo. - Odpowiedziałam.
Wsiadłam na rower, założyłam słuchawki i odjechałam wzdłuż polnej drogi. Kierowałam się do lasu, jak zawsze gdy byłam przygnębiona. Codzienne obdarzanie moich rodziców sztucznym uśmiechem wykańcza mnie.
 Wjechałam do lasu, moje oczy zalała fala szaro-brunatnego koloru, chociaż była już wiosna. Przyśpieszyłam, by wiatr mógł rozwiać mi rude włosy w każdą stronę. Doznałam fali szczęścia, teraz mogłam odetchnąć, z coraz szybszą prędkością pokonywałam kolejne odcinki drogi nie zaprzątając sobie głowy zbędnymi myślami. Dojechałam do małego oczka wodnego. Nacieszyłam wzrok jego niebiesko-szarym kolorem. Zsiadłam z roweru i odstawiłam go na poboczu a sama spoczęłam na małym pagórku alby lepiej widzieć taflę wody. Obijała drzewa na swej powierzchni, jak byłam młodsza myślałam, że to magiczne miejsce, oczywiście teraz też tak uważam tylko nie wyobrażam sobie wróżek latających na około mnie. Parsknęłam śmiechem na myśl o tym.
-Byłam ciekawym dzieckiem, nie ma co.- Pomyślałam.
Z moich rozmyślań wybudził mnie głęboki, dudniący głos.
-No, no, kogo my tu mamy?- Spytał.
Podniosłam głowę, mierząc potencjalnego przeciwnika wzrokiem i oceniłam, że nie mam szans. Chłopak był wysoki około 195 cm wzrostu czyli o 35 centymetrów więcej niż ja. Ciało miał umięśnione co podkreślała lekko obcisła, czarna koszulka. Nosił granatowe jeansy a do tego czarne conversy. Obserwując bacznie jego twarz zauważyłam, dziwny grymas rzeźbiący się mu na ustach. Skupiłam się na jego zielonych, przepełnionych różnymi emocjami, oczach. Były tak fascynujące, że nie mogłam oderwać od nich wzroku. Zawiał gwałtowny wiatr, przez co zwróciłam uwagę na włosy chłopaka. Były ciemne, jak skrzydła wrony. Moje serce przepełniło napięcie i przyśpieszyło swój rytm. Szczerze nie wiedziałam czy uraczyć go odpowiedzią, więc postanowiłam go ignorować.
-Khem Khem, mówi się Karotko.- Mruknął nieznajomy tuż nad moim uchem.
Spojrzałam na niego wystraszona i spytałam.
-S-skąd znasz to przezwisko?
-Nie poznajesz mnie serio?- Spytał.
Po jego pytaniu spenetrowałam mój mózg w poszukiwaniu odpowiedzi.Niestety żadnego przebłysku, nic, kompletnie.
-N-Nie. A teraz pozwól, że wrócę już.- Wydukałam. 
Poczułam jak moje policzki spowija szkarłatny rumieniec. Czym prędzej wstałam i odwróciłam wzrok w kierunku przeciwnym do chłopaka. Chciałam podejść do roweru, jednakże nieznajomy uniemożliwił mi to. Złapał mnie za ramię i obalił na trawę.
-Uciekamy?- Spytał uśmiechając się.
Moje serce spowiło uczucie ciepła ale i strachu. Skądś go znałam, tylko skąd?
-Znamy się?- Zagadnęłam, zagłębiając się w kolorze jego oczu, czysty szkarłat.
-Karotko... Może jeśli zrobię TO, to sobie przypomnisz mnie.- Powiedział.
Złapał mnie za nadgarstki i podciągnął je do góry, jedno z kolan usadowił pomiędzy moimi nogami dociskając lekko w stronę prawego uda. Uśmiechnął się i nachylił nad moją twarzą. Zamknęłam oczy ze strachu, nagle poczułam delikatny nacisk na moje usta. Dotknęła mnie fala ciepła i pożądania. Chłopak delikatnie rozchylił moje usta i wsunął w nie język. Zaczął penetrować każdy milimetr mojego podniebienia. Lekko pieścił mój język jak by zachęcał do zabawy. Nieśmiało zaczęłam oddawać pocałunek. Nieznajomy puścił moje nadgarstki, wkładając drugą rękę pod koszulkę. Zaczął błądzić po moim brzuchu.
Wpiłam palce w jego włosy, oczekując gwałtowniejszego pocałunku. Znałam to uczucie, już w 3 klasie gimnazjum, gdy pierwszy raz posunęłam się trochę dalej z moim chłopakiem i przyjacielem z dzieciństwa Mateuszem. Nagle przebłysk. Oderwałam się od nieznajomego a bardziej znajomego i spytałam.
- Mateusz? To ty?
-Nareszcie, wiedziałem, że sobie przypomnisz po TYM.- Oznajmił.
Łzy zebrały mi się z oczach. To ten Matis za którym tak bardzo tęskniłam. Ostatni raz widziałam się z nim na zakończeniu 3 klasy gimnazjum. Wtedy się wyprowadził do Warszawy i tyle po nim było. Powiedział mi tylko, że wróci po mnie. Odepchnęłam go od siebie i wstałam, podchodząc do roweru.
-Ej! Czemu idziesz? Nie chcesz pogadać?- Spytał ze smutkiem w głosie. Udawanym, ewidentnie, wyczułam to.
-Zostawiłeś mnie na 4 lata. Nie odzywałeś się. Opuściłeś mnie!- Szlochnęłam przeciągle, czując jak do oczu napływa mi kolejna partia łez.- Tak po prostu zostawiłeś. Przez rok się nie mogłam pozbierać! Nienawidzę Cie!- Krzyknęłam na odchodnym i wskoczyłam szybko na rower. Jechałam z zawrotną prędkością aby jak najszybciej się od niego oddalić. Przez te 4 lata zapomniałam, chciałam zapomnieć, próbowałam. Moje myśli spowiła czarna chmura. Jak mama Mateusza zadzwoni do mojej mamy i powie, że wrócili to będę miała przechlapane. Od razu będą wspólne obiadki itp. Nie chcę mieć z tą rodziną nic wspólnego. Pani Wiśniewska (mama Mateusza) za każdym razem jak mnie widziała to pytała: "Znowu ścięłaś włosy?" Nawet gdybym miała je kuźwa do kostek to by się pytała...
 Podjechałam pod dom szybko wciągając rower do garażu, a sama udałam sie przez drzwi frontowe. 
-Jesteeeem!- Krzyknęłam.
-Zmokłaś kochanie?- Spytała mama z troską.
-Nie.- Uśmiechnęłam się.- Za to głodna jestem.
-Jest faszerowana cukinia jak chcesz.- Odpowiedziała.
Zdjęłam buty, umyłam ręce i wyciągnęłam talerz z szafki żeby sobie nałożyć. Ręce mi się trzęsły.
-Oby nie dzwoniła, by nie dzwoniła, błagam.- Myślałam naprzemiennie odmawiając pacierz w myślach.
Zadzwoniła telefon, czym prędzej się do niego rzuciłam.
-Halooo?- Usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
Od razu go poznałam, głos Pani Wiśniewskiej!
-Ym, eh to chyba pomyłka.- Wydukałam i odłożyłam słuchawkę.
Trochę to niemiłe, wiem ale tu potrzeba brutalnych metod.
-Kto to był?- Spytałam mama.
-T-to jakiś facet. Chciał wcisnąć mi kit o systemach antywłamaniowych.- Powiedziałam.
-Ouu.- Wyjęczała mama. Nie wiem co to miało na celu ale ok.
Zabrałam talerz i włożyłam go do mikrofalówki, po 2 minutach miałam pyszną, pachnącą cukinię. Usiadłam do stołu i zaczęłam zajadać.
-Jak było na rowerze?- Spytał tata.
Wiedziałam, że to pytanie padnie, więc znów ta sama śpiewka.
-Fajnie, byłam nad oczkiem, jak zwykle zresztą.- Odpowiedziałam uśmiechając się. Muszę stwarzać pozory.
-Nie masz ciekawszych miejsc, niż to oczko?- Zagadnął z lekką kpiną tata.
-Nie mów tak! To moje ulubione miejsce.- Oburzyłam się i posłałam mu kuksańca w bok.
-No już, już, jedz póki ciepłe.- Ponagliła mnie mama.
Napchałam sobie jedzenia do buzi i powiedziałam.
-Mhmh oszywiśsie.
Rodzice wybuchli śmiechem, a ja w spokoju dokończyłam jeść. Teraz juz nie będą zadawali pytań i takich, zawsze jak jest.
 Odniosłam talerz i włożyłam go do zmywarki. Już miałam iść na górę do pokoju jednak mama mnie zatrzymała.
-Zuziu mamy dla Ciebie dobrą wiadomość.- Powiedziała.
Zeszłam z pierwszego schodka i posłałam jej pusty uśmiech.
-Dzwoniła do nas mama Mateusza, Małgosia Wiśniewska. Oznajmiła, że wrócili do Wejherowa. Mieszkają zaledwie ulicę dalej. Umówiłyśmy się jutro na wspólny obiad. Powiedziała, że Mateusz bardzo się za tobą stęsknił.- Kończą wypowiedź, mama uśmiechnęła się.
Tą wypowiedzią dostałam mentalnego kopa w dupę.
-To są chyba kurwa żarty?!- Pomyślałam.


*********************************************************************************************

Mama nadzieje, że się spodoba XD
Zostawiajcie komentarze, wypowiadajcie się, to dużo dla mnie znaczy :))))


 Rozdział 2