Grimmjow
leżąc bezładnie ledwie przykryty na wpół zsuniętą z łóżka
kołdrą, wsłuchiwał się w głośne echo równych, stanowczych
kroków rozlegających się na korytarzu. Nasłuchiwał coraz
głośniejszych odgłosów z pewną nutą melancholii; wiedział, co
zdarzy się za chwilę. Kroki umilkną, po czym da się słyszeć
charakterystyczny, subtelny dźwięk powoli otwieranych drzwi. Po
czym szmaragdowy wzrok Ulquiorra'y zajrzy w każdy kąt pokoju,
ostatecznie zatrzymując się na postaci zajmującej niepościelone
łóżko. Tak pewnie się stanie- pomyślał ze znużeniem
Grimmjow.
Wielkie było jego zaskoczenie, gdy zamiast owych delikatnych odgłosów usłyszał huk pękającego drewna i sypiących się we wszystkie strony drzazg, pochodzących z niegdysiejszych drzwi.
-Stawaj do walki! Tu i teraz!- głos Ichigo wprost przepełniony był determinacją i pewnością siebie. Niezwykle zmęczony Grimmjow dźwignął się chwiejnie z łóżka, przeczesał włosy dłonią, po czym odpowiedział kpiącym głosem:
-Przestań się wydurniać. Obydwoje jesteśmy ranni i zmęczeni wczorajszą walką. Spadaj stąd.- Ledwie skończył mówić, ujrzał Zangetsu wycelowanego wprost w jego szyję. Kurosaki pchnął zanpaktou, ale Grimmjow był szybszy. Raniąc swoją dłoń, złapał i pociągnął ku sobie ostrze. Zdezorientowany shinigami spudłował i zachwiał się, a Hollow wykorzystując okazję mocno kopnął chłopaka w brzuch. Ten zderzył się z przeciwległą ścianą i stracił przytomność po kolejnym kopie Jagerjaques'a- tym razem w głowę. Przemożnie zmęczony tym wszystkim Grimmjow wyrzucił Ichigo wraz z jego mieczem przez okno pokoju (znajdującego się na trzecim piętrze), wytłukując przy tym szybę. Powlókł się do łazienki umyć dłonie, po czym wygodnie położył się na łóżku i podciągnął kołdrę.
Jego wyczerpany organizm, dodatkowo zachęcony ilością tlenu wlewającego się przez zdewastowane okno, odpłynął w głęboki niebyt do krainy marzeń sennych. Krainy, w której Ichigo i jego przyjaciele leżą bez życia, plamiąc szkarłatem soczyście zieloną trawę, a on wraz z Ulquiorra'ą oddaje się ciekawszemu zajęciu, jakim jest zdejmowanie skalpu z Aizena.
Wielkie było jego zaskoczenie, gdy zamiast owych delikatnych odgłosów usłyszał huk pękającego drewna i sypiących się we wszystkie strony drzazg, pochodzących z niegdysiejszych drzwi.
-Stawaj do walki! Tu i teraz!- głos Ichigo wprost przepełniony był determinacją i pewnością siebie. Niezwykle zmęczony Grimmjow dźwignął się chwiejnie z łóżka, przeczesał włosy dłonią, po czym odpowiedział kpiącym głosem:
-Przestań się wydurniać. Obydwoje jesteśmy ranni i zmęczeni wczorajszą walką. Spadaj stąd.- Ledwie skończył mówić, ujrzał Zangetsu wycelowanego wprost w jego szyję. Kurosaki pchnął zanpaktou, ale Grimmjow był szybszy. Raniąc swoją dłoń, złapał i pociągnął ku sobie ostrze. Zdezorientowany shinigami spudłował i zachwiał się, a Hollow wykorzystując okazję mocno kopnął chłopaka w brzuch. Ten zderzył się z przeciwległą ścianą i stracił przytomność po kolejnym kopie Jagerjaques'a- tym razem w głowę. Przemożnie zmęczony tym wszystkim Grimmjow wyrzucił Ichigo wraz z jego mieczem przez okno pokoju (znajdującego się na trzecim piętrze), wytłukując przy tym szybę. Powlókł się do łazienki umyć dłonie, po czym wygodnie położył się na łóżku i podciągnął kołdrę.
Jego wyczerpany organizm, dodatkowo zachęcony ilością tlenu wlewającego się przez zdewastowane okno, odpłynął w głęboki niebyt do krainy marzeń sennych. Krainy, w której Ichigo i jego przyjaciele leżą bez życia, plamiąc szkarłatem soczyście zieloną trawę, a on wraz z Ulquiorra'ą oddaje się ciekawszemu zajęciu, jakim jest zdejmowanie skalpu z Aizena.
Wendy
