- Chyba powinniśmy zacząć od miejsca. - powiedziałem.
- Jesteś pewien? Zazwyczaj najpierw jest jakiś szkic, historia czy coś... Nie pogubimy się? - odparł Jack.
- Och, daj spokój. Po prostu podaj mi tę mapę.
Jesteśmy tutaj. Widzisz? Ten czerwony krzyżyk.
(Chyba jednak nie obejdzie się bez odrobiny historii. Nie mów Jackowi, że miał rację. Do końca życia w mojej głowie pobrzmiewałyby piskliwe słowa "a nie mówiłem?".)
Trzy lata temu. Wtedy wszystko się zaczęło. Wracając do domu, zauważyłem coś dziwnego, jakieś poruszenie w krzakach pobliskiego parku.
Nie, to nie był kot.
Wyglądało to jak skrzyżowanie szczura z wiewiórką. Czerwone, mściwe oczka taksującym spojrzeniem zajrzały w głąb mojej duszy. Stworzenie poruszyło niecierpliwie koniuszkiem ogona.
Po serii przenikliwych pisków, jakie z siebie wydało, czmychnęło w głąb zarośli.
Dając upust swojej ciekawości i podążając za zwierzęciem, podjąłem pierwszy krok do piekła... dosłownie.
Oczom mym ukazało się stadko pokracznych skrzyżowań gryzoni z innymi przedstawicielami fauny.
- Gówno! - wrzasnąłem i poszedłem grać w Tekkena....
Koniec.
Wendy+MashiNo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz